czwartek, 19 lipca 2012

SZOK!

Wiem, że dopiero co dodałam notkę, ale po prostu nie mogę się powstrzymać przed napisaniem kolejnej. Wszystko to z powodu rodzinki z Houston. Wszystko jest idealne. Host parents są bardzo, ale to bardzo sympatyczny, mili, otwarci, ciepli. Dzieciaki są przesłodkie, cały czas się do mnie śmieją, machają mi, wysyłają buziaki. Te dwa szkraby są wyjątkowo pogodne i widać, że bardzo łatwo nawiązują kontakt z innymi ludźmi, nie wstydzą się. Gdy rozmawiałam z ową rodzinką na skype cały czas powtarzali mi że idealnie do siebie pasujemy, ze strasznie spodobało im się moje video. Co więcej non stop mówią mi " we love you, we love you Anna!" Po jednej, jedynej rozmowie na skype od razu zapytali się czy zechciałabym zostać ich Au Pair.

Tutaj zaczynają się schody. Rodzinka ta nie udostępnia auta au pairkom. Mówią, że wszędzie mogą mnie podwozić, mogę korzystać z taksówek albo podwózek innych au pair, których jest w pobliżu mnóstwo. Kiedy spytałam się czy jest jakieś połączenie busowe z ich osiedla do Houston host mum powiedziała mi że takowego nie ma. Biłam się z myślami przez cały dzień, a to dlatego że strasznie ich polubiłam, nigdy nie miałam tak wspaniałego kontaktu z żadną rodzinką. Z drugiej strony znając siebie, wiem że na pewno męczyłabym się potwornie gdybym utknęła na przedmieściach Houston i za każdym razem musiałabym prosić kogoś o podwiezienie gdziekolwiek. Ja po prostu kocham uczucie bycia niezależną. Nie czuję się z tym dobrze kiedy każde moje wyjście zależy od innej osoby. Po ciężkich przemyśleniach napisałam im, że są na prawdę wspaniali, ale boje się uczucia odciętej od świata, odizolowanej i tego że będę musiała za każdym razem prosić kogoś o podwózkę. Pisałam to ze łzami w oczach ale tak już postanowiłam. Myślałam, że sprawa jest zakończona, bynajmniej nigdy nie słyszałam o tym, że gdy jakakolwiek au pair powiedziała rodzince "nie"  oni nadal byli nią zainteresowani. Właśnie weszłam na maila i dostałam ogromny elaborat, że jest im strasznie smutno że ich odrzucam. Wytłumaczyli mi to w jaki sposób ich poprzednia au pair się przemieszczała i że nie był to dla niej problem. Napisali mi również, że są zakupoholikami (hahaha) więc kilka razy w tygodniu jeżdżą na zakupy i zawsze mogą mnie zabierać ze sobą. Host dad wytłumaczył mi, że jednak mają kilka przystanków autobusowych i mają połączenie z downtown. Napisał również, że z przyjemnością mogą podwozić mnie do kosmetyczki, fryzjera, na shopping dokładnie tak jak robili to z byłą au pair. Wspomnieli, że ich au pair jeździła z host mum na zabiegi kosmetyczne bardzo, bardzo często- manicure i wosk, hahahaha :D.Swój list zakończyli zdaniem, że jest to mój wybór, zaczną szukać innych au pair i drukowanymi literami " BUT WE WANT YOU. WE HOPE YOU RECONSIDER"!!! <3 <3 <3

Mam potworny mętlik w głowie... oni wydają się być tacy kochani, na prawdę. Moją sytuację pogarsza fakt, że jestem w trakcie rozmów z rodzinką w San Francisco, która również jest mną zainteresowana....

 Rodzinka z Texasu chce mnie 27 sierpnia, nie wiem w ogóle jak wyrobiłam bym się i czasowo i pieniężnie do tej daty ze względu na to że zaraz wyjeżdżam do Hiszpanii i nie będzie mnie w Polsce do 7 sierpnia.

 TRAGEDIA. nie wiem co robić. Brać wspaniałą rodzinkę z Texasu? Jeżeli California będzie zainteresowana to decydować się na nich ? Czy może szukać dalej rodziny która udostępnia auto ? Swoją drogą w tą sobotę mam kolejny egzamin na prawko. O_o


17 komentarzy:

  1. aaaaaaaaaa, o kurcze. Ciężka sprawa. Weź sobie może kartkę, długopis i zrób rozpiskę na zasadzie "jestem za", "jestem przeciw" oraz "to wiem że zrobię", "to może się nie udać" - ta strona która przeważy i tak będzie twoją odpowiedzią.

    powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  2. A California daje autko?
    Powiem Ci, że ja byłam w takiej sytuacji. Tzn to było w Irlandii, ale też nie miałam samochodu i tym bardziej żadnego autobusu blisko. I nie była to komfortowa sytuacja.
    Rodzinkę miałam super i zawsze jak chciałam gdzieś jechać to nie było problemu, ale to proszenie się było bardzo krępujące. Ja tam byłam tylk 3 miesiące więc jakoś dałam radę. Ale Ty będziesz tam rok. Dobrze się zastanów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. California nie daje autka, ale to jest inna bajka. Po SF ciężko poruszać się autem, tam jest pełno busów, tramwajów.

      Usuń
  3. Rozumiem, że ta rodzinka jest idealna, ale wiesz..Ty właściwie stawiasz im warunki, bo to oni Ciebie chcą i to Tobie musi być wygodnie! Jeżeli ta rodzinka z Californii będzie fajna to weź ją. Nie ma sensu męczyć się(mimo ideału) z kimś kto nie da Ci samochodu i na dodatek będziesz mieszkać(za przeproszeniem) na zadupiu.
    Pozdrawiam i szczęścia życzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bierz Houston! Skoro jest między wami 'mięta' to nie ma nic lepszego od złych stosunków między domownikami, mimo że będziesz miała auto :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki komentarz nie ma sensu, jeżeli nie znasz mojej sytuacji. Prawko zamierzam zdać do wyjazdu. Jutro mam egzamin więc czytaj notki uważnie.

      Usuń
    2. hahhahah Anka, nie przejmuj się, NIE WARTO

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    4. Mądry Anonimie jeżeli wyjawisz swoje dane to wtedy będziemy dyskutować. Pozdrawiam. Nie będę rozmawiać z NIKIM, bo każdy jest mądry ale pod przykrywką internetu.

      Usuń
    5. Zresztą to jest moje życie, to są moje sprawy i ty jesteś ostatnią osobą, która będzie oceniać to jakim jestem kierowcą.

      Usuń
    6. swoją drogą... czyżby zazdrość zżerała ? :)

      Usuń
    7. Napisałam Ci tylko to co wie kazdy. Kazdy instruktor mowi to kursantowi. PRawdziwa nauka jazdy zaczyna sie po zdaniu egzaminu. Zadna zazdrosc mnie nie zżera. Mam prawko od roku i mowie z doswiadczenia jak jest. Inaczej jezdzi sie z instruktorem inaczej sama, swoim czy cudzym samochodem - wszystko jedno. Nie wiem co ci dadza moje dane skoro i tak mnie nie znasz. I nie wiem po co skasowalas te komentarze, skoro wcale nikogo nie obrazaly. Napisalam tylko swoje zdanie, potwierdzone wieloma innymi opiniami. Piszesz bloga, uchylasz swoja prywatnosc, wiec wystawiasz sie na rozne opinie, nie rozumiem Twojego sarkazmu.

      Usuń
    8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  6. faktycznie trudny wybór, ale jak rodzinka jest świetna to ja chyba bym sie zdecydowała-tym bardziej ze o Ciebie walczą, a z tym przemieszczaniem może faktycznie nie byc tak zlę a za to spedzisz cudowny czas u boku super rodzinki:)

    OdpowiedzUsuń