Zacznijmy od tego ze jestem wolna codziennie od okolo 4-4.30 i moge robic co tylko mi sie podoba. Nie mam 'godziny policyjnej', moge wracac do domu o ktorej chce. Dodatkowo kazda sobota i niedziela to dla mnie rowniez dni calkowicie wolne z czego sie niesamowicie ciesze!
Wiec.... Co robie kiedy jestem po pracy ? W tygodniu zwykle wychodze na spacer, biegam, ogladam jakies glupoty na youtube, rozmawiam ze znajomymi na skype, zajadam sie peanut butter + jelly ;-), szwedam sie po domu, ogladam tv...
Czasami zdarza mi sie pojechac do centrum handlowego. Zawsze konczy sie to "malymi zakupkami" - wlasnie w ten sposob oszczedzam na laptopa O_o ....
Uwielbiam chodzic do mojego ukochanego Starbucks'a na kawke!
Oto moje osiedle po ktorym bardzo czesto przechadzam sie w ciagu tygodnia.
Moje 'weekendowe, towarzyskie' zycie dopiero sie rozkreca. W ten weekend poznalam au pairke, ktora mieszka doslownie minute drogi odemnie. Pojechalysmy na lunch, poplotkowalysmy, odwiedzilysmy downtown, bylysmy w kilku centrach handlowych i oczywiscie jak zwykle wydalysmy kupe kasy ( nie moge powstrzymac sie tutaj przed zakupami, wr). Wieczorem spotkalysmy sie z innymi au pairkami w The Cheesee Cake Factory gdzie bylo po prostu zatrzesienie ludzi i masa pysznego jedzenia. Generalnie bardzo milo spedzilismy caaaaaaala sobote.
A oto Houston, Downtown. Szczerze powiedziawszy bylysmy w lekkim szoku, gdy tam dotarlysmy. Zero ludzi, pustki, wszystko pozamykane. Jakby martwy obszar w Houston. Okazalo sie ze ta czesc downtown w ktorej nieudolnie probowalysmy znalezc otwarty Starbucks jest czescia typowo biznesowa. Jest ona bardzo tloczna, ale w ciagu tygodnia, natomiast w weekendy wszystko tam wymiera.
Czy jestescie ciekawi jak swoj wolny czas spedzaja amerykanie? Niestety, to smutne, ale mam takie wrazenie ze wiekszosc rodzin spedza weekendy w ogromnych centrach handlowych,galeriach, ewentualnie w restauracjach. W cantrach handlowych mozna zauwazyc rodziny z bardzo,bardzo malutkimi dziecmi, ktore podczas zakupow karmione sa tym swinstwem z fast foodow znajdujacych sie w owych miejscach.
Teraz czas na ciekawostke. W zeszla niedziele odbywal sie w Houston jedyny w swoim rodzaju POLISH FESTIVAL - DOZYNKI. Czyz to nie jest slodkie?! ;-) Hosci Patrycji ( przylecialysmy razem do Houston :*) zaprosili mnie zebym pojechala z nimi. Oczywiscie chetnie przyjelam zaproszenie. Odwiedzilysmy polish food store, widzialysmy jedyna w Houston restauracje Polska 'Polonia' i oczywiscie bylysmy na dozynkach. Relacja z niedzieli w nastepnej notce. Powiem tylko tyle, ze bylam na prawde bardzo pozytywnie zaskoczona! ;-)








































